Do sprawy ustosunkowało się również Biuro Prasowe DPD Polska – jednego z głównych przewoźników, na którego zlecenie realizowane są podjazdy kurierskie. W odpowiedzi na pytania redakcji spółka jednoznacznie odcięła się od praktyk wprowadzania w błąd co do statusu odbioru paczki.
„Rzetelne informowanie Klientów i zgodne ze stanem faktycznym raportowanie statusów przesyłek to jeden z podstawowych obowiązków każdej osoby realizującej usługi w imieniu DPD. Opisane w zapytaniu praktyki – o ile się potwierdzą – stanowią naruszenie ww. standardów i nie są przez DPD akceptowane” – czytamy w oficjalnym stanowisku Biura Prasowego DPD Polska.
Przedstawiciele przewoźnika podkreślają, że opłata za tzw. „pusty podjazd” może być naliczona wyłącznie w sytuacji, gdy kurier faktycznie pojawił się pod wskazanym adresem, a nadawca nie wydał przesyłki. W przypadku, gdy do podjazdu w ogóle nie doszło, a w systemie odnotowano próbę odbioru, mamy do czynienia z nierzetelnym raportowaniem ze strony realizującego usługę.
DPD wskazuje, że każde takie zdarzenie jest weryfikowane indywidualnie po zgłoszeniu reklamacyjnym i numerze listu przewozowego, a wobec podmiotów naruszających wytyczne wyciągane są konsekwencje służbowe i finansowe.
3. Komentarz redakcyjny
Komentarz Redakcji: Odpowiedź DPD Polska potwierdza systemowy wymiar problemu, który opisujemy. Sytuacja, w której kurier wklepuje do skanera fikcyjny status braku gotowości przesyłki (np. ze względu na brak czasu na dokończenie trasy), uruchamia automatyczną machinę w systemie brokera. Klient indywidualny – pozbawiony wsparcia telefonicznego u pośrednika – zostaje obciążony opłatą za usługę, do której wykonania w rzeczywistości nawet nie przystąpiono.

