Lubelski standard zbywania

Mieszkańcy Lublina odbijają się od okienek ZUS przy ul. Zana i ul. Wallenroda. Scenariusz zawsze ten sam: skomplikowany system, brak realnej pomocy i urzędnicy, którzy z uśmiechem politowania odsyłają starszych ludzi do internetu, którego ci często nie mają.

Lublin – miasto (nie)obsługi klienta

Podczas gdy politycy chwalą się „Polską cyfrową” i nowoczesnym państwem, rzeczywistość w oddziałach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Lublinie, w szczególności przy ul. Zana oraz ul. Wallenroda, przypomina najgorsze wzorce urzędniczej biurokracji.

Instytucja, która co miesiąc ściąga od przedsiębiorców i pracowników gigantyczne składki, w zamian oferuje mur nie do przebicia. I nie chodzi już nawet o technologię, lecz o brak elementarnego szacunku do człowieka.

„Proszę sobie kliknąć” – standard obsługi według BOA

W Biurach Obsługi Aktywnej (BOA) ZUS w Lublinie petent coraz częściej nie jest klientem, lecz problemem do szybkiego pozbycia się. Osoby próbujące złożyć wnioski takie jak US-7 czy USP słyszą krótką, automatyczną formułkę:

„Tylko elektronicznie. Przez PUE.”

Gdy proszą o pomoc, bo system PUE ZUS jest dla nich labiryntem pełnym nieczytelnych formularzy, napotykają mur obojętności, niekompetencji lub – co gorsza – jawnej złośliwości.

Świadkowie tych sytuacji mówią wprost:

urzędnicy nie tylko nie pomagają, ale potrafią zbywać petentów lekceważącymi komentarzami, demonstracyjną irytacją, a czasem nawet drwiącym uśmiechem. To zachowanie absolutnie niegodne funkcjonariusza publicznego, opłacanego z pieniędzy obywateli.

Zasłona dymna: „Ustawodawca tak chciał”

To ulubiona linia obrony, słyszana w lubelskich placówkach ZUS jak mantra. Przerzucanie odpowiedzialności na przepisy stało się wygodną wymówką dla lenistwa i braku empatii.

Tymczasem prawo nie zabrania urzędnikowi:

  • usiąść z petentem przy komputerze,

  • pomóc mu założyć profil,

  • przejść krok po kroku przez formularz.

Problemem nie jest brak możliwości.

Problemem jest brak chęci.


Lubelski standard zbywania – teoria kontra rzeczywistość

Co obiecuje ZUS (oficjalne standardy)Rzeczywistość w BOA ZUS Lublin (Zana / Wallenroda)
Profesjonalizm i pomocLekceważenie, zbywanie, ironiczne uśmieszki
Dostępność usług„Tylko internet” – brak realnej alternatywy
UprzejmośćTraktowanie petenta jak intruza
Sprawne załatwienie sprawyOdsyłanie od okienka do okienka lub do domu
Wsparcie w cyfryzacjiSamotna walka z zawieszającym się PUE

Dyskryminacja po lubelsku

Wielu mieszkańców regionu – szczególnie seniorów – nie posiada:

  • komputera,

  • smartfona,

  • profilu zaufanego,

  • umiejętności cyfrowych.

Zmuszanie ich do kontaktu wyłącznie przez internet, przy jednoczesnym braku realnego wsparcia w placówce, to nic innego jak wypychanie obywateli poza system.

To dyskryminacja finansowana z publicznych pieniędzy – pieniędzy tych samych ludzi, których dziś traktuje się jak zawadzających petentów.

Za co właściwie płacimy?

ZUS w Lublinie – zwłaszcza w placówkach przy ul. Zana i ul. Wallenroda – zdaje się zapominać, że to nie urzędnicy są dla systemu, lecz system dla obywateli.

Cyfryzacja nie może być wymówką dla braku człowieczeństwa.

A „lubelski standard zbywania” nie powinien stać się normą w instytucji publicznej XXI wieku.

Autor:Redakcja Tulublin