Kiedy braliśmy do testów najnowszego smartwatcha Huawei WATCH GT 6 Pro, przygotowaliśmy stoper, notes i ładowarkę wpiętą do prądu. Minął tydzień, potem drugi, a po 14 dniach intensywnego użytkowania nadal nie wiemy, czy pudełkowa ładowarka w ogóle działa. Co więcej — zegarek wciąż nie jest rozładowany. To skandal, jak bardzo ten sprzęt nie chce współpracować z lubelskimi gniazdkami.

Codzienny rytuał, którego nie ma

Jako testerzy sprzętu jesteśmy przyzwyczajeni do pewnego rytuału: rozpakowujemy urządzenie, konfigurujemy je, a po 24 godzinach intensywnego „męczenia” zaczynamy nerwowo rozglądać się za kablem. W przypadku Huawei WATCH GT 6 Pro ten plan legł w gruzach. Chcieliśmy sprawdzić obiecywane „superszybkie ładowanie”, ale zegarek od ponad dwóch tygodni uparcie pokazuje, że ma jeszcze spory zapas energii. Recenzja ładowania… stoi w miejscu.

Lubelski mróz mu nie straszny

Wszyscy wiemy, co grudzień w Lublinie robi z elektroniką. Niskie temperatury i ten specyficzny, przenikliwy wiatr na Placu Litewskim to naturalny wróg baterii — wystarczy wyjść na dłuższy spacer brzegiem Zalewu Zemborzyckiegoalbo postać chwilę przy Bramie Krakowskiej, czekając na znajomych, by smartfon zaczął błagać o podłączenie do powerbanka.

Tymczasem Huawei WATCH GT 6 Pro zdaje się całkowicie ignorować lubelskie warunki. Mimo mrozu, włączonych powiadomień, ciągłego monitorowania tętna i codziennego biegania po schodach na Starym Mieście, procenty na wyświetlaczu spadają wolniej niż ceny na poświątecznych wyprzedażach w lubelskich galeriach.

Próbowaliśmy go wykończyć „na siłę”

Skoro naturalne użytkowanie nie przynosiło efektu, postanowiliśmy działać bez litości. Włączyliśmy GPS podczas morderczych treningów w Lesie Starym, korzystaliśmy z wbudowanej latarki, żeby trafić kluczem do zamka po późnych powrotach z kolacji na ul. Krakowskie Przedmieście, a jasność ekranu ustawiliśmy na maksimum.

Efekt? Po 14 dniach intensywnego użytkowania zegarek nadal działa i wciąż nie dał nam pretekstu, by sięgnąć po ładowarkę. Test ładowania pozostaje… w zawieszeniu.

Podsumowanie

Jeśli szukacie smartwatcha, który będziecie ładować co wieczór jak smartfona — omijajcie Huawei WATCH GT 6 Pro szerokim łukiem. Ten zegarek skutecznie oducza pamiętania o kablu i gniazdku elektrycznym. Dla nas, jako testerów, to spory problem — bo recenzja ładowania utknęła w martwym punkcie. Dla mieszkańców Lublina i wszystkich, którzy cenią święty spokój, to natomiast prawdopodobnie najbardziej irytująco dobry wybór na rynku.

Dopisek redakcyjny: Artykuł powstał w ramach niezależnych testów redakcyjnych. Nie otrzymaliśmy żadnej gratyfikacji, wynagrodzenia ani innych korzyści od producenta, a sprzęt nie był objęty umową sponsorską ani materiałem reklamowym.

_______REKLAMA_______