Miał być szybki przejazd przez Chmielnik-Kolonię, a skończyło się widowiskowym pościgiem, wywrotką i widmem 5 lat więzienia. 39-letni motocyklista zignorował policyjne sygnały i rzucił się do ucieczki. Jak się okazało, lista jego przewinień była dłuższa niż trasa, którą zdołał przejechać.

Do niebezpiecznych zdarzeń doszło wczoraj pod Lublinem. Funkcjonariusze lubelskiej drogówki, prowadzący kontrolę prędkości w miejscowości Chmielnik-Kolonia, namierzyli motocyklistę. Gdy mundurowi dali sygnał do zatrzymania, kierowca zamiast zwolnić, gwałtownie przyspieszył.

Kilka kilometrów szaleństwa

Ucieczka trwała kilka kilometrów. 39-latek, pędząc jednośladem, kompletnie ignorował przepisy ruchu drogowego, stwarzając realne zagrożenie dla innych kierowców. Finał pościgu był jednak łatwy do przewidzenia – mężczyzna w pewnym momencie stracił panowanie nad maszyną i przewrócił się na jezdnię. Chwilę później był już w rękach policjantów.

Skansen na kołach i brak uprawnień

Choć badanie alkomatem wykazało, że 39-latek był trzeźwy, to dalsza kontrola wprawiła policjantów w osłupienie. Okazało się, że:

  • Mężczyzna w ogóle nie posiadał uprawnień do kierowania motocyklami.

  • Pojazd, którym uciekał, nie miał ważnych badań technicznych od blisko 11 lat! W związku z fatalnym stanem formalnym maszyny, policjanci elektronicznie zatrzymali dowód rejestracyjny tego „jezdnego zabytku”.

Surowe konsekwencje

39-latek nie uniknie odpowiedzialności. Niezatrzymanie się do kontroli drogowej to nie jest już tylko wykroczenie, a przestępstwo (art. 178b KK), za które grozi:

  • Do 5 lat pozbawienia wolności,

  • Sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów,

  • Wysokie grzywny za liczne wykroczenia popełnione podczas ucieczki.

Foto:Policja