To nagranie mrozi krew w żyłach. Kilkanaście ton stali, wypełniony pasażerami autobus i nadjeżdżający pociąg towarowy. W Świdniku zabrakło sekund od katastrofy, w której życie mogło stracić wielu ludzi. Kierowca lubelskiego MPK zagrał w „hazard” życiem pasażerów, a w kuluarach słychać skandaliczne próby umniejszania winy.
Do sieci trafiło nagranie z monitoringu PKP PLK zarejestrowane 19 lutego, tuż po godzinie 15:00, przy przystanku kolejowym Świdnik Wschód. Scenariusz wygląda jak z najgorszego filmu akcji: sygnalizator nadaje czerwone światło, rozbrzmiewa dzwonek alarmowy, a mimo to kierowca autobusu jadącego w stronę Lublina bez wahania wjeżdża na przejazd. Chwilę później na dach pojazdu zaczęły opadać rogatki.
„Narażenie życia pasażerów i załogi pociągu”
Przedstawiciele PKP PLK nie przebierają w słowach: – „To sytuacja, do której w ogóle nie powinno dojść. Kierowca naraził podróżnych, siebie oraz obsługę pociągu towarowego”. Gdyby silnik zgasł w tym momencie na torach, lub gdyby pociąg nadjechał z dużą prędkością, Lubelszczyzna dziś opłakiwałaby ofiary.
Sprawą zajęła się już policja. Kierowcy grozi nie tylko rekordowy mandat (minimum 2000 zł), ale przede wszystkim kilkanaście punktów karnych i niemal pewna utrata prawa jazdy.
Skandaliczny argument: „Przecież było tylko trzech pasażerów”
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w próbach obrony kierowcy pojawia się argument, który budzi jeszcze większy sprzeciw niż sam rajd przez tory. Podobno incydent miałby być „mniej drastyczny”, bo wewnątrz pojazdu znajdowało się… tylko trzech pasażerów.
Redakcja TuLublin.pl pyta wprost: Od ilu pasażerów śmierć na torach zaczyna interesować władze transportowe?Czy życie trzech osób – czyjegoś ojca, matki czy dziecka – jest warte mniej niż życie trzydziestu? Przeliczanie bezpieczeństwa na „sztuki pasażerów” to szczyt cynizmu i dowód na kompletną porażkę systemu szkolenia i nadzoru nad kierowcami. Czerwone światło na przejeździe nie ma „licznika osób” – obowiązuje tak samo w pustym autobusie, jak i w tym wypełnionym po brzegi.
Komentarz TuLublin: To nie incydent, to plaga!
Nagranie ze Świdnika to tylko wierzchołek góry lodowej. Nasi czytelnicy niemal codziennie informują nas o skandalicznych zachowaniach kierowców ZTM Lublin. Przejazdy na „późnym czerwonym” na skrzyżowaniach w centrum miasta stały się niemal normą. Różnica polega na tym, że tym razem pirata w miejskim mundurze nagrały kamery PKP.
Pytamy publicznie Zarząd Transportu Miejskiego oraz MPK Lublin: Gdzie jest nadzór? Czy pasażerowie, kupując coraz droższe bilety, płacą za dawkę adrenaliny i ryzykowanie życia na torach?
Apel do Czytelników
Drodzy pasażerowie i kierowcy! Nie pozwólmy, by urzędnicze przymykanie oka doprowadziło do tragedii. Jeśli macie nagrania z wideorejestratorów, na których widać łamanie przepisów przez autobusy komunikacji miejskiej – przesyłajcie je do nas na adres: redakcja@tulublin.pl.
Gwarantujemy pełną anonimowość. Będziemy publikować każdy taki dowód, dopóki ZTM nie wyciągnie realnych konsekwencji wobec piratów drogowych za kółkiem miejskich gigantów. Bez względu na to, ilu pasażerów mają na pokładzie.
Tekst: TuLublin.pl Źródło danych: PKP PLK / Monitoring wizyjny

