Czy prawo w Lublinie jest równe dla wszystkich? Nasze śledztwo obnaża brutalną prawdę: podczas gdy lokalni rolnicy są prześwietlani przez inspektorów co do kropli wody, wielkie sieci handlowe znikają w urzędniczej mgle. Sanepid przyznaje: „nie posiadamy zbiorczych danych” o karach dla Biedronki, Lidla czy Stokrotki. Czy to szczyt niekompetencji, czy celowe działanie?

Redakcja TuLublin.pl dotarła do oficjalnych odpowiedzi Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. To, co przeczytaliśmy, budzi złość i niedowierzanie. Podczas gdy Ty kupujesz truskawki od rolnika, nad którym wisi widmo kontroli 2100 razy w roku, giganci handlowi wydają się być poza systemowym radarem.

🔎 Biurokracja na polu: Rolnik ma być urzędnikiem

Z odpowiedzi Sanepidu wyłania się obraz rolnika-niewolnika dokumentacji. Chcesz sprzedawać maliny? Musisz:

  • Prowadzić analizę ryzyka wody (każda bakteria E. coli to Twoja głowa!).

  • Tworzyć dokumentację GHP (Dobra Praktyka Higieniczna).

  • Rejestrować każdą partię towaru pod groźbą kar.

  • Podlegać pod uproszczony, ale wciąż rygorystyczny nadzór nad produkcją pierwotną.

Liczby są nieubłagane: W 2024 roku wykryto 64 błędy u lubelskich rolników. W 2025 roku liczba ta spadła do 26. Czy rolnicy boją się już nawet własnego cienia?

❓ Wielkie sieci pod specjalnym nadzorem? „Nie wiemy, nie mamy”

Kiedy zapytaliśmy o konkretne liczby kontroli, mandatów i wycofanych partii owoców w Biedronce, Lidlu, Kauflandzie i Stokrotce, urzędnicy z Wojewódzkiej Stacji nagle… nabrali wody w usta.

„Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Lublinie nie posiada zbiorczych danych dotyczących liczby kontroli w poszczególnych sieciach handlowych” – brzmi kuriozalna odpowiedź.

Pytamy więc publicznie: Jak to możliwe, że instytucja powołana do nadzoru nad zdrowiem publicznym w całym regionie, nie wie, co dzieje się w największych skupiskach żywności, z których korzystają setki tysięcy lublinian? Dlaczego dane o małym rolniku są „na wyciągnięcie ręki”, a statystyki gigantów są ukryte w powiatowych segregatorach?

🍓 Czy truskawki z Lubelszczyzny są bezpieczne?

Sanepid uspokaja: w latach 2024–2025 w Lublinie nie odnotowano zatruć po owocach. Ale czy to zasługa rzetelnej kontroli, czy po prostu szczęścia? Skoro urzędnicy nie potrafią podsumować kontroli w marketach, jak możemy mieć pewność, że to, co ląduje na naszych stołach z wielkopowierzchniowych chłodni, jest faktycznie sprawdzane tak surowo jak towar z lokalnego targu?


🔥 REDAKCYJNY KOMENTARZ:

My tego tak nie zostawimy. Skoro Wojewódzki Sanepid twierdzi, że „nie wie”, idziemy piętro niżej. Wysłaliśmy już pytania do stacji powiatowych. Sprawdzimy, czy Biedronka i Lidl boją się inspektorów tak samo, jak rolnik spod Lublina, który za jedną niewłaściwą próbkę wody może stracić dorobek życia.

A Wy co o tym sądzicie? Czy czujecie się bezpieczniej kupując w markecie, czy u lokalnego gospodarza? Piszcie w komentarzach! 👇


Autor: Redakcja TuLublin.pl

Źródło: Odpowiedź WSSE w Lublinie na zapytanie prasowe nr 12/2026