Wyobraź sobie, że ktoś bez Twojej zgody publikuje Twoje zdjęcia z dzieciństwa – te najintymniejsze, najbardziej krępujące. Przewijanie, kąpiele, kompromitujące sytuacje. Wtedy tego nie rozumiałeś, dziś pewnie by Cię to zawstydziło. A co, jeśli cały świat mógłby to zobaczyć?
Tak właśnie może czuć się dziecko, którego wizerunek trafił do sieci – bez jego zgody i świadomości.
To zjawisko ma swoją nazwę – sharenting. Oznacza nadmierne publikowanie przez rodziców zdjęć, filmów i informacji o dzieciach. Chociaż intencje są często dobre – pochwalić się, podzielić radością, zatrzymać chwilę – konsekwencje mogą być poważne.
Internet nie zapomina. Każde zdjęcie, nawet jeśli później je usuniesz, może zostać skopiowane, zapisane, wykorzystane. Przez kogo? Tego już nie kontrolujesz.
Zastanów się:
Czy moje dziecko byłoby dumne z tego zdjęcia?
Czy pokazuję coś, co w przyszłości może go skrzywdzić?
Czy nie ułatwiam przypadkiem pracy przestępcom?
Z pozoru niewinne fotografie mogą być wykorzystywane w niebezpieczny sposób. Udostępnianie danych lokalizacyjnych, informacji o szkole, zainteresowaniach – to wszystko może posłużyć do nawiązania kontaktu z dzieckiem w złym celu.
Nie publikuj bezmyślnie. Nie lajkuj bez zastanowienia. Daj swojemu dziecku prawo do prywatności.
Materiał o charakterze społecznym. Inspirowany kampaniami profilaktycznymi służb mundurowych oraz organizacji zajmujących się bezpieczeństwem dzieci.

