Standardy obsługi w gigantach kurierskich to ponury żart, ale to, co spotkało przesyłkę z medycznym koncentratorem tlenu, przekracza wszelkie granice kryminału. Do naszej redakcji trafiły zdjęcia aparatury, która po „opiece” DPD wygląda jak po wybuchu. Nadawca stawia sprawę jasno: to nie był przypadek. To był brutalny, celowy akt zemsty pracownika DPD w odpowiedzi na złożoną na niego skargę.
Warto od razu zaznaczyć jedną kluczową rzecz: sprawa nie dotyczy rzetelnego, lokalnego doręczyciela z Lublina,który od lat obsługuje rewir bez zarzutu i dba o klienta. Cała historia i jednoznaczny ślad dewastacji przesyłki prowadzą bezpośrednio do węzła logistycznego i sortowni w Gdańsku, gdzie paczka spędziła kluczowy czas w trasie i gdzie nastąpiło skandaliczne wydarzenie.
Urządzenie wysłane do serwisu było w pełni kompletne i całe. Gdy odbiorca otworzył paczkę, zastał obraz nędzy i rozpaczy: potężne, grube tworzywo korpusu roztrzaskane w pył, a kółko jezdne wyrwane z gniazda z impetem, który wymagał użycia nieludzkiej siły.
To nie był upadek. To wygląda jak szał nienawiści
Świeże, bielejące krawędzie pękniętej obudowy jednoznacznie wskazują, że do dewastacji doszło tuż przed końcowym etapem podróży. Tworzywo w urządzeniach medycznych tej klasy jest projektowane tak, by wytrzymać trudy codziennej eksploatacji. Żeby doprowadzić do takiego spustoszenia, paczka nie mogła po prostu „ześlizgnąć się” z taśmy.Na gdańskiej sortowni w ruch musiała pójść surowa, niszczycielska siła – potężne, seryjne rzucanie z wysokości na twardy beton, przygniecenie półtonową paletą albo… celowe, wściekłe skopanie.
Nadawca stawia sprawę krótko: „Wszystko było w stu procentach całe. Sprzęt został po prostu skatowany. To zemsta za skargę, którą złożyliśmy wcześniej na innego pracownika tego samego hubu”.
„Zemsta na rewirze” – patologia pod flagą giganta
Po naszych wcześniejszych, krytycznych publikacjach prześwietlających patologie w logistyce i skandaliczne traktowanie paczek przez DPD, w branży natychmiast pojawiły się głosy, że nie mamy do czynienia ze zwykłą pomyłką. W świecie gigantów doręczeniowych prymitywna „zemsta na rewirze” – niszczenie paczek od „niechcianych” lub „wymagających” klientów – to tajemnica poliszynela. Niszczenie cudzego mienia – i to ratującego zdrowie oraz życie sprzętu medycznego – staje się dla niektórych bezkarną, patologiczną rozrywką na taśmie sortowniczej, a system DPD na to pozwala.
DPD i systemowa spychologia
Każdy, kto próbował wyegzekwować odszkodowanie od DPD, zna ten beznadziejny schemat. System reklamacyjny przewoźnika został zaprojektowany tak, by zmęczyć i zniechęcić poszkodowanego. Standardowa odpowiedź z automatu?„Niewłaściwe opakowanie wewnętrzne”. Gigant logistyczny doskonale wie, że większość klientów machnie ręką, nie mając czasu ani sił na wielomiesięczne batalie sądowe o rozbity plastik i zniszczone zdrowie pacjentów.
Podczas gdy lokalni kurierzy w miastach takich jak Lublin codziennie starają się utrzymać relacje z klientami,anonimowe huby sortownicze w Gdańsku zdają się działać według zupełnie innych, dewastujących standardów. Czy wysyłając sprzęt medyczny w Polsce, trzeba go pakować w stalowe skrzynie pancerne, żeby przetrwał konfrontację z gdańską sortownią? Dopóki za dewastację towaru nie zaczną odpowiadać finansowo i karnie konkretne osoby wyrzucające paczki z taśm, słowo „usługa kurierska” pod szyldem DPD pozostanie synonimem patologii i strachu.
Foto:Ilustracyjne

